paź
09
paź
04

Nigdy wczesniej nie podrozowalem sam i nie szczegolnie mi sie to podobalo (nadal uwazam ze w kupie razniej) ale zaczynam dostrzegac pozytywne aspekty. Spedzilem pol dnia w Mysore i opjechalem nocnym do Kochi. W konu nikt nie narzeka ze trzeba wczesnie wstac, albo ze jest zmeczony (no juz juz, tak – wiem co chcecie powiezdiec). Chodzi oczywiscie o mnie. Nie narzekam bo nie mam do kogo, a we wczesniejszym wstawaniu zaczynam widziec pozytywne aspekty. No, moze pozytywy widzialem juz wczesniej, ale w koncu udaje mi sie rpzekonac samego siebie, ze warto. Mialem jechac do Munnaru (pola heraciane), ale nablizszy autobus byl dopiero o 10, a ze w koncu zrobilo sie slonecznie i nablizszy ryszajacy autobus jecahl do Kollam, jade na plaze. Na poludnie Indii :)

paź
02

Znam ludzi w Polsce, ktorzy stosuja 3 zasady ruchu drogowego:
1. Patrz czy nie ma policjanta
2. Ustap pierwszenstwa wiekszemu
3. Jedz jak ci pasuje
W Indiach wszyscy stasuja sie do tych zasad z malym wyjatkiem. Tu nie ma znaczenia czy w poblizu jest policjant. Wiekszy ma bezwzgledne pierwszenstwo i koniec. Musialem to zrozumiec, aby przetrwac caly dzien na skuterze. Mowia ze pod Paryzem jest cmentarz tych co mieli pierwszenstwo. Mam wrazenie ze w Indiach mozna by stworzyc cmentarz tych co byli wieksi. I z pewnoscia bylby to wiekszy ewenement…

paź
01
paź
01

W koncu nadszedl czas, ze moge cos napisac.
Lezac w mokrym lózku, w smierdzacym i zagrzybialym pokoju, po calodziennej wyciecze, po której nie udalo mi sie jeszcze wyschnac ani zagrzac, z przemoczonym plecakiem, staram sie myslec pozytywnie. Ale po kolei…
Po 3 tygodniach „praktyki” polegajacej zwiedzaniu Hyderabadu i okolic w celu napisania ksiazki/przewodnika promujacego rejon – czyli sredno jednodniowym wyjezdzie poprzedzonym 3 lub 4 dniowym odpoczynkiem po poprzednim wyjezdzie powiedzialem dosc! i posatwilem ruszyc w  swiat. W koncu po to tu przyjechalem. Po kilku deszczywch  bezczynnych dniach po prostu kupilem nocny bilet do Bangalore. Po calodziennej wycieczce (5 rano – 8 wieczor) polegajacej na 6 godzinach jazdy w jedna strone, zobaczeniu kompletnie nieinteresujacej swiatyni i 6 godzinach powrotu bylem pewien ze podjalem sluszna decyzje.
Poczatkowo mialem jecahc z Erika (Rumunia), z która wspolnie namówilismy na wyjazd Korada (Australia), jednak po calodniowej wycieczce Erika zrezygnowala, wiec o godz 10 wieczor siedzielismy juz z Konradem w autobusie do Bangalore. Kiedy po kilkunastu minutach  okazalo sie ze nasz autokar przecieka a mi na nos coraz czesciej kapie woda zaczalem zastanawiac sie jak z taka ulewa poradza sobie nasze plecaki… Nie poradzily sobie. Nie jest zbyt milo miec kompletnie mokry plecak i musiec uwazac gdzie sie go stawia, poniewaz po chwli tworzy sie pod nim wielka kaluza. Po wykreceniu spiwora i kilku ciuchow bylem naprawde szczeliwy ze w koncu cos zaczelo sie dziac. Znalezlismy autobus do Ooty (Gorska miejscowosc ok. 2100 mnpm , o znacznie chlodniejszym klimacie) i po blisko godzinie jazdy dojechalismy na kolejny dworzec autobusowy w Bangalore. Powiedziano nam ze musimy zmienic bus, okazalo sie ze to ta sama stacja z ktorej wyruszyliœmy godzine wczesniej, lecz albo kierowca stwierdzil ze w sumie nie ma ochoty na podroz, albo stwierdzono, ze autobus trzeba umyc. A moze po prostu polaczyli dwa autobusy o 10 i 11 w jeden (choc o 10 byl podobno osattni)? nie wiem i nie chce wiedziec. Po blisko godzinie wsiedzlismy w kolejny autobus i ruszylismy.
Droga Mysore – Ooty po prostu niesamowita. Oszalamiajace widki, pola herbaciane, panorama zmieniajaca sie co 5 minut i autobus wijacy siê po serpentach, mijajac inne pojazdy z niesamowita precyzja.
O 19 wieczor, czyli pocalym dniu calej nocy i calym dniu wysiadamy w Ooty i mam wrazenie ze pierwszy raz od miesiaca nie czuje znuzenia. Obydwoje stwierdzilismy, ze dla samej pordozy, która miala byc meka przed czyms fajnym, warto bylo tu przyjechac. Znajdujemy „schronisko mlodzie¿owe” i udaje sie nam wypozyczyc skuter. Nic wiecej do szczescia nie potrzeba.
Budzimy sie przed 5 i jedziemy przed siebie.  Zimno, mzawka, ciemno ale jedziemy. I to wcale nie na sile. Po niecalej godzinie deszcz przestaje padac, robi sie coraz „mniej zimno” i zupelnie jasno. Widoki niewiarygodne. Wszedzie dookola nas góry porosniete herbata, magiczna atmosfera, po prostu niewiarygodnie. Kiedy po kilku godzinach zaczynamy wracac, zaczyna pojawiac sie mgla chmury i… autobusy z przeciwka jadace z turystami w miejsca widokowe z których my wlasnie wracamy:)
Wracamy do miasteczka w kopletniej mgle i w deszczu zmarznieci przemoczeni i niesamowicie szczelsiwi. Zrobilismy ponad 100 km po okolicznych gorach i chyba z miliard zdjec.
Korad powiedzial ze mimo 3 dni podrozy caly czas czuje sie czystszy niz nasza lazienka i rezygnuje z kapieli, ja jednak postanawiam zagrzac sobie 3 kubki goracej wody (moja magiczna grzalka i kubek sa nieocenione) i umyc sie przed snem. Jutro rano Konrad wraca do Hyderabadu, a ja jade z nim do Mysore, a pozniej jeszcze nie wiem – albo Kochi (Kerala) albo Goa, albo jeszcze cos innego. Poki co leze prawie czysty w prawie suchym lozku, prawie nie smierdzi i jestem naprawde niesamowicie szczeliwy. I wcale nie musze sie zmuszac do pozytywnego myslenia.

wrz
18

1: Dwóch kolesi bije się między sobą. Podchodzi trzeci, za chwilę czwarty i razem zaczynają się sprzeczać, kto ma rację. Jesteś w Kalkucie.
2: Dwóch kolesi bije się między sobą. Podchodzi trzeci, spogląda i odchodzi.
To jest Mumbaj. Każdy zajęty jest swoimi sprawami.
3: Dwóch kolesi bije się między sobą. Podchodzi trzeci i stara się ich rozdzielić. Dwóch do tej pory bijących się ze sobą, przestaje i po chwili leją trzeciego.
Witamy w Delhi.
4: Dwóch kolesi bije się między sobą. Zbiera się tłum gapiów. Podchodzi trzeci i otwiera sklep z herbatą. To Ahmedabad.
5: Dwóch kolesi bije się między sobą. Podchodzi trzeci i rozpoczyna pisanie programu komputerowgo, aby zapobiec walce. Niestety, bijatyka nie kończy się, bo w oprogramowaniu jest błąd. To mogło zdarzyć się tylko w Bangalore.
6: Dwóch kolesi bije się między sobą. Podchodzi trzeci koleś i mówi, ze AMMA [hinduska guru] nie lubi ich bezsensownej walki. Kolesie szybko godzą się ze sobą. Jesteś w Chennai.
7: Dwóch kolesi bije się między sobą. Po chwili przestają i wyciągają komórki dzowniąc do znajomych. Po chwili pięćdziesiąt chlopa leje się po mordach. Jesteś w Punjab!
8: Dwóch kolesi bije się między sobą. Podchodzi trzeci koleś ze zgrzewką browarów. Wszyscy siadaja razem i zaczynają pić i wyzywać się nawzajem, po czym wracają do domów jako przyjaciele. Tak. Jesteś w Goa.
9: Dwóch kolesi bije się między sobą. Podchodzi trzeci koleś i rozwiązuje ich problem z pomocą innych przechodniów. Jesteś w Sercu Indii, Madhya Pradesh.
10: Dwóch kolesi bije się między sobą. Z pobliskiego domu wychodzi trzeci koleś i mówi: „Nie walcie się pod moim domem. Idźcie pozabijać się gdzie indziej”. To na pewno jest Pune.

wrz
17
wrz
17
wrz
16

Do zrozumienia mentalności Hundusów mi jeszcze bardzo daleko… nie zamierzam chcieć ich zrozumieć bo albo sam stałbym sie jak oni (a narazie nie jest to moim marzeniem) albo by mi sie jakis przewod w mozgu wzpalil. Praktyka organizowana przez biuro Promocji Turystyki w Hyderabadzie, planowana od pół roku, realizowana przez AIESEC Hyderabad i 10 osob z calego świata (no, prawie).  Zaplanowana, obmyślona, ale chyba nie do konca… Po tygodniu odpoczynku przed rozpoczęciem praktyki w koncu wystartowalismy.

Pierwszy dzień zaplanowany (wycieczka do Ramoji Film CIty), ale na plany na nastepny dzien musimy czekac do 10 wieczor, bo wczesniej nikt nic nie wie.

Calodzienny objazd miasta i wizyta w 9 „miejscach turystycznych”, w kazdym coraz szybciej i szybciej zeby zdazyc w nastepne. Czy ma to jakikolwiek sens jesli to my mamy pozniej opisywac te miejsca i przekoanc innych ze wartu tu przyjecahc? Nie sądze.

Zazdroszcze miejscowym spokoju, opanowania i czasu… a z drugiej strony wspolczuje kompletnego braku zorganizowania i takiego marnowania czasu…

Niewatpliwa zaleta bycia Hundusem jest jednak to, ze wstep do kazdego muzeum, czy palacu, bialego kosztuje minimum 5 razy tyle co „wygladajecego normalnie”.

O, przepraszam zapomnialem napisac ze czasem ktos potrafi tutaj cos za planowac. Juz w zeszla niedziele uslyszelismy ze w poniedzialek jedziemy na tydzien nad morze (w ten poniedzialek ktory byl dwa dni temu).

I byc bialym reszte dni…

wrz
14
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.